Garść tipów dla rękodzielników analizujących konkurencję.

Chciałam napisać, że dziś mamy w firmie szalony dzień, ale to nie byłaby cała prawda. Wszystkie ostatnie dni są szalone. Pełne decyzji, planów, projektów (jakie modne ostatnimi czasy jest to słowo…). Postanowiłam zatem wrzucić Wam dziś post wyjątkowy, skrótowy, ale pełen gruntownej, analizowanej i realizowanej przeze mnie przez ostatnie lata wiedzy, która pozwoliła mi popchnąć firmę w kierunku klienta bez zastanawiania się kto ze mną w tym biegu rusza, jak ogromną mam konkurencję i czy sobie poradzę.

  • sprawdź kto naprawdę jest twoją konkurencją, a kto tylko z pozoru. Nie zniechęcaj się widząc tysiące followersów u kogoś na Instagramie. Poświęć czas i przejrzyj wstawiane przez niego/ją zdjęcia, nowe i starsze – tam realnie zobaczysz ile jest komentarzy, w jakim są języku 😉 i czy to same serduszka, czy prawdziwi, zaangażowani fani. Przeanalizuj zdjęcia również sprzed dłuższego czasu. Może się zdarzyć, że tylko nowe zdjęcia mają lajki, komentarze ograniczają się do emotek lub serduszek, a to już może nam sugerować, że followersi są kupieni i lajki również. Nawet nie wiesz, jakie to powszechne praktyki. Od razu skreśl takiego “konkurenta” z listy 🙂
  • sprawdź w mediach społecznościowych, na blogach firmowych, jakie praktyki biznesowe robili twoi konkurenci w konkretnych porach roku, byś mogła zasugerować się tym samym kiedy trzeba o klienta najbardziej zawalczyć. Absolutnie odradzam kopiowanie, chodzi o orientację w przestrzeni handlowej – ci, którzy działają na rynku od lat, wiedzą kiedy należy zacząć klikać świąteczna ofertę, czy warto ruszać z ofertą na Walentynki itd.
  • w każdym z poprzednich postów mówiłam ci o tym, jak ważne jest wyróżnienie się na tle innych. Mam nadzieję, ze wzięłaś to sobie do serca. Podam ci przykład – założyłam konto na instagramie specjalnie dla rękodzielników. Jest to konto repostujące piękne prace, by dotarły one do szerszego grona odbiorców. Konto dopiero raczkuje (@pleciemyrazem), ale wśród pierwszej setki obserwujących już w ciągu kilku dni zapamiętałam sobie nieznane mi wcześniej konto. Jego właścicielka wstawiając zdjęcia swoich pięknych prac pod ich opisem wstawia fragment historii, opis ciekawych miejsc, ciekawostek o swoim rodzinnym mieście. Niby proste, ale gdy widzisz to pod każdym postem, zapamiętujesz tę osobę. Pozdrawiam ją z tego miejsca 😉 Nie zniknęła mi w grupie 100, 150 osób, które oznaczyły moje konto bym zrepostowała ich zdjęcia. Zwróciła moją uwagę drobnostką, ale jednak.
  • nie zaniżaj ceny by wygrać z konkurencją. Wiem, że to najbardziej kontrowersyjny punkt. Nastaw się, dla własnego dobra, że od samego początku działalności będziesz dostawała (z każdym dniem wzrostu twojej popularności więcej!) maili, wiadomości, komentarzy “za drogo, czemu tak drogo, u kogoś jest taniej, za tyle zrobię sama”…. Zobaczysz, że te komentarze kiedyś będą cię śmieszyły wyłącznie. Wiem, że to na początku stresuje i zwyczajnie wkurza. Ale nie warto zaniżać cen tylko dlatego, że ktoś sobie tego życzy. Uwierz, proszę – osoba, która bezczelnie rzuca do Ciebie mailami “dlaczego tak drogo!!!!!” i jeszcze podkreśla to tysiącami wykrzykników, nie jest twoją grupą docelową. Po pierwsze: ani nie będzie zadowolona z towaru, ani nigdy do końca z ceny, a już na pewno nie puści w świat wici o tobie i nie pomoże ci dotrzeć do kolejnych klientów. Słowem – olej krzykaczy. To nie jest twój klient. Ceń siebie, swoją pracę, szanuj klienta, ale bezczela nie traktuj jak wyroczni. Inna sprawa, ze takie teksty często rzuca właśnie… konkurencja! Ta pseudo konkurencja, która nie chce się dokształcać, nie chce traktować siebie i swojej pracy poważnie, chce zakrzyczeć innych i pogalopować po ich grzbietach do mety. Ale my się nie damy, prawda?
  • z wielkimi możesz konkurować w perfekcyjnej obsłudze klienta. I tutaj będzie kontrowersyjnie, bo możecie mi zarzucić, że to co napisze teraz nijak się ma do punktu poprzedniego. O klientach, grupie docelowej jeszcze sobie porozmawiamy. Owszem, krzykacz tylko krzyczy. Ale znaczna większość zapytań będzie kulturalna, od prawdziwego, realnego klienta. Bądź uprzejma, miła i pomocna, To na pewno wiesz 😉 Postaraj się podejść indywidualnie, masz przewagę nad wielkimi firmami, które obsługują mailing automatycznie. Bądź sobą w kontakcie z klientem, traktuj każdego (z tych kulturalnych!) jak koleżankę lub ciocię, która chce od ciebie jedno z twoich rękodzieł. Proste i banalne, ale działa cuda. Ja zawsze staram się (chociaż jest to coraz trudniejsze, przyznaję) odpowiadać na każdą wiadomość z uśmiechem, sympatią, dostaję potem mnóstwo pozytywnych reakcji z tego tytułu. Na zasadzie “jakie to miłe, że poświęciła pani czas” albo “serdecznie dziękuję za tak obszerną i wyczerpującą odpowiedź”.

Każda z nas chciałaby pewnie mieć pracę 8-15 i do domu. Większość z nas ma rodziny, często małe dzieci, marzymy o tym, by na rękodziele zrobić interes i nie musieć iść do pracy zmianowej, na żadne nocki, wieczory, weekendy. Muszę rozwiać trochę te plany. Praca w rękodzielniczym biznesie wymaga naprawdę bardzo dużego zaangażowania. Przy ogromie konkurencji rynkowej nie możemy sobie pozwolić na odpowiadanie na wiadomości tylko w godzinach 8-15, całkowity brak kontaktu z nami w weekendy, oczekiwanie na reakcję wiele godzin albo i dni.

Ta praca jest piękna, kreatywna, twórcza. Niesie ze sobą mnóstwo satysfakcji. Jednak jeśli chcesz to robić na poważnie a nie tylko hobbystycznie, to im szybciej zrozumiesz, że szydełkowanie/malowanie/haftowanie czy co tam pięknego robisz to maksymalnie 10% tej pracy, a 90% (nie, nie przesadzam) powinnaś poświęcić na promocję siebie, swoich dzieł, kontakty z klientami, promowanie swojej działalności, tym lepiej dla ciebie i twojego biznesu. Jesteś na to gotowa?

Dodaj komentarz

siedem + 11 =